Lato 2020 – Estate



Lato, lato i po lecie…

Post ten napisany jest w ramach projektu i współpracy z portalem Polki na obczyźnie. Polskie blogerki rozsiane po całym świecie, trzy razy w tygodniu, opublikują relacje ze swojego lata 2020. Teksty są specyficzne, bo ich akapity zaczynają się tymi samymi zdaniami, łatwo zatem Wam będzie wyszukać je w tekście i porównać lato w różnych państwach. Na końcu znajdziecie linki do kilku blogów. A oto moja relacja z Półwyspu Apenińskiego.
**********************************

We Włoszech, lato kończy się dla mnie, kiedy wieczorem powietrze jest tak wilgotne i zimne, że zaczynamy zamykać okna i balkony, a na łóżku zamiast prześcieradła, do przykrycia, pojawia się wełniany koc. Właśnie wczoraj podciągnęłam na stałe żaluzje okienne. Dotychczasowe promienie słoneczne raziły mocno cały dzień, a teraz tęsknimy za nimi mocno. Pranie na balkonie schło w pół godziny, a od dziś niestety będzie wieszane na suszarce w łazience przez kilka miesięcy. Koniec lata to też powrót dzieciaków do szkoły. Włoskie wakacje trwają aż trzy miesiące, od połowy czerwca, do połowy września.


Tegoroczne, kochane lato, było inne niż poprzednie…można powiedzieć mniej rozrywkowe, stłumione. Italia zazwyczaj tętni życiem i może być dumna ze swojej turystyki. Pandemia okradła ją z podróży, towarzyskich spotkań, jubileuszy i ceremonii. 
Włoskie dolce vita latem to wspólne wyjścia. Tym razem zostały ograniczone rozsądkiem szanujących się osób lub strachem i obawami osób w podeszłym wieku lub z chorobami, narażonych na powikłania zdrowotne. Słynne latem lokalne imprezy organizowane głównie przez pro loco to tzw. sagry i festyny, gdzie można potańczyć pod gwiazdami, dobrze zjeść lokalne specjalności kulinarne, posłuchać koncertu lub zobaczyć ulicznych artystów. Taka sagra miała zazwyczaj temat przewodni. Mogła być sagra della pizza, sagra arbuza lub sagra makaronu z sosem z kaczki. W tym roku tego nie było! Takie festyny przez cały weekend byłyby w stanie przyciągnąć setki osób…a ile zakażeń? Włocha jednak nie powstrzymasz, to “żywotne stworzenie” wychodziło na aperitivo w mniejszym gronie znajomych, na koncerty specjalnie zorganizowane na otwartym powietrzu, z krzesłami rozstawionymi co 1 metr. 
Lato to też śluby i wesela. Jak już ktoś się decydował na powiedzenie “tak” to tylko w najbliższym, nielicznym gronie. Restauracje zezwoliły na minimalną liczbę gości, zatem ceremonie nie były w tradycyjnej włoskiej atmosferze.




Jeden plus tego dziwnego lata to według mnie, że nauczyliśmy się żyć chwilą. Tak...carpe diem! Zauważyłam, że wielu Włochów podjęło decyzje zaskakujące tak, aby skorzystać z życia. Bez czekania i odkładania na jutro. Kto miał wyjechać w od dawana odkładaną podróż to wyjechał. Kto miał wziąć ślub to wziął bez wesela nawet. To co się nie zmieniło to pogoda, upalne dni. Słońce i temperatury afrykańskie. Klimatyzacja włączona w domu i w aucie. Plaże, choć umiarkowanie zapełnione, to przyciągnęły wielbicieli morza i opalenizny.


A minus… niestety lista jest długa!

Mniej muzyki, teatru, wystaw i sportu. Mniej turystów, zatem mniej sprzedaży i ekonomia pod znakiem zapytania. Mniej planów na życie, marzenia zamknięte w szufladzie. To więcej połączeń internetowych i praca na odległość. To więcej biurokracji i wypełniania dokumentów. To więcej funduszy wydanych na maseczki, żele i przyłbice niż na modne ciuchy czy buty Made in Italy. To więcej zamkniętych małych sklepików, zaś otwarte lokale to wielkie restauracje i hotele, które mogły pozwolić sobie na przestrzeń do dyspozycji klienta. To dzieciaki nie wysłane na kolonie, a biegające w grupkach po mieście bez opieki, pozostawione same sobie przez rodziców, którzy musieli iść do pracy… póki jest praca. To więcej pustych muzeów i bibliotek, przewidujących zwiedzanie lub lekturę on line



Lato się skończyło, a ja nie mogę doczekać się czerwca 2021, aby powrócić do normalnego włoskiego lata.  Tęsknie do placów pełnych ludzi, spotkań ze znajomymi i ich pytań: come va? – Jak leci? Tęsknie do objęć, uścisków i spontanicznej serdeczności nie ograniczonej dystansem. 



A na koniec powiem tylko, że włoskie lato mimo wszystko było pełne optymizmu, determinacji i jedności. Brakowało nam turystów z całego świata, którzy co roku wypełniali Rzym, Bolonię, Florencję, Wenecję, Sycylię czy Sardenię. Jestem pewna, że za rok te miasta zapełnią się gośćmi ze wszystkich zakątków świata. Czekamy na Was!

Gdybyście byli ciekawi lata w innych krajach to zerknijcie tutaj Aniukowe Pisadło, Zgub się tam, Dee, Tureckie kazania,
Chatka Baby Jogi, Życie w rytmie słów
, Natasha in travel, Polka na Islandii, Hanka Saqib


Estate, estate e l’estate è passato …


Questo testo è stato scritto come parte del progetto e in collaborazione con il portale Polacche all’estero. Le blogger polacche sparse per il mondo, tre volte alla settimana, pubblicheranno i report della loro estate 2020. I testi sono specifici, perché i loro paragrafi iniziano con le stesse frasi, quindi sarà facile cercarli nel testo e confrontare l’estate in diversi paesi. In fondo si trovano i link a diversi blog con i testi del progetto. Ecco un mio reportage dalla Penisola Appenninica.
**********************************


In Italia l’estate per me finisce quando la sera l’aria è così umida e fredda che iniziamo a chiudere finestre e balconi, e al posto di un lenzuolo compare sul letto una coperta di lana. Proprio ieri ho tirato su definitivamente le serrande delle finestre. I raggi del sole finora sono stati molto forti per tutto il giorno, e ora ci mancano molto. Il bucato sul balcone si asciugava in mezz’ora e da ora in poi, purtroppo, sarà appeso sullo stendino in bagno per diversi mesi. La fine dell’estate è anche quando i bambini tornano a scuola. Le vacanze italiane durano tre mesi, da metà giugno a metà settembre.


Caro estate di quest’anno è stato diverso dal precedente … si potrebbe dire meno divertente, ovattato. L’Italia di solito è piena di vita e può essere orgogliosa del suo turismo. La pandemia l’ha derubata di viaggi, incontri sociali, anniversari e cerimonie.


Il dolce vita italiano in estate è pieno di uscite. Questa volta sono state limitate dal buon senso delle persone che portavano il rispetto o dalla paura degli anziani o di quelli con malattie, a rischio di complicazioni di salute. I famosi in estate sono gli eventi locali organizzati principalmente dalla pro loco, sono le cosiddette sagre e feste dove si può ballare sotto le stelle, mangiare specialità culinarie locali, ascoltare un concerto o vedere artisti di strada. Le sagre di solito hanno un tema. Per esempio la sagra della pizza, la sagra dell’anguria o una sagra con gli gnocchi al sugo d’anatra. Quest’anno non ci sono state! Tali feste attirerebbero centinaia di persone per tutto il fine settimana … quante infezioni? Però un italiano non si può fermare. E’ un “animaletto molto vivace” che comunque aveva bisogno dell’aperitivo in un piccolo gruppo di amici, di concerti organizzati all’aperto, con sedie distanziate di 1 metro.
D’estate ci sono anche i matrimoni e pranzi di nozze. Se qualcuno ha deciso di dire “sì”, lo ha fatto solo in piccolo gruppo più stretto di amici e parenti. I ristoranti consentivano un numero minimo di ospiti, quindi le cerimonie non erano in un’atmosfera tradizionale italiana.



Un vantaggio di questa strana estate, per me, è che abbiamo imparato a cogliere l’attimo. Sì … carpe diem! Ho notato che molti italiani hanno preso le decisioni sorprendenti per approfittare della vita che fugge. Nessuna attesa o risparmio per domani. Chi doveva viaggiare è partito. Chi doveva sposarsi si è sposato. Ciò che non è cambiato è il tempo e le giornate calde. Il sole e le temperature africane. L’aria condizionata è stata accesa in casa e in macchina. Le spiagge, sebbene moderatamente affollate, attiravano gli amanti del mare e della tintarella.



E gli aspetti negativi … purtroppo l’elenco è lunghissimo!

Molto meno di: musica, teatro, mostre e sport. Meno turisti, quindi meno vendite e l’economia in bilico. Meno progetti di vita, tanti sogni chiusi in un cassetto. Tante connessioni di internet e lavoro a distanza. Tanta burocrazia e scartoffie. Sono stati più i soldi spesi per le  mascherine, gel e visiere che per i vestiti alla moda o le scarpe Made in Italy.


Tanti piccoli negozietti  chiusi, mentre i locali aperti sono stati solo i grandi ristoranti e alberghi che potevano permettersi gli spazi a disposizione del cliente. Tanti bambini e ragazzi non sono stati mandati a campi scuola, ma che correvano per la città in gruppi, lasciati a se stessi dai genitori che invece dovevano andare a lavorare … finché hanno un lavoro. Sono stati tanti i musei e le biblioteche vuoti che permettevano le visite turistiche o letture online.



L’estate è finita e non vedo l’ora di essere nel giugno 2021, per tornare alla normale estate italiana. Mi mancano piazze piene di persone, incontri con gli amici e le loro domande: come va? – Come stai? Desidero gli abbracci, le strette di mano e la cordialità spontanea, non limitata dalla distanza.


Infine, lasciatemi solo dire che l’estate italiana è stata comunque piena di ottimismo, determinazione e unità. Ci mancavano i turisti da tutto il mondo che ogni anno riempiono Roma, Bologna, Firenze, Venezia, la Sicilia e la Sardegna. Sono sicura che tra un anno queste città saranno pieni di visitatori da tutto il mondo. Vi stiamo aspettando!

Se sei curioso come andata l’estate in altri paesi, dai un’occhiata qui in polacco Aniukowe Pisadło, Zgub się tam, Dee, Tureckie kazania, Chatka Baby Jogi, Życie w rytmie słów, Natasha in travel, Polka na Islandii, Hanka Saqib 

4 thoughts on “Lato 2020 – Estate

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo di WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione /  Modifica )

Google photo

Stai commentando usando il tuo account Google. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione /  Modifica )

Connessione a %s...