AMAtrice

Ziemia drży…ale niestety takie są uroki Włoch. To już 16 lat jak mieszkam na tej wibrującej ziemi. Moje pierwsze doświadczenia opisałam tutaj.

Tym razem jest to już trzecia noc jak nie śpimy, a czuwamy.

Dnia 24 sierpnia o godzinie 3:36 zostaliśmy wyrwani ze snu wibrującym łóżkiem, dźwiękiem spadających przedmiotów, otwierających się szaf, telepiących się w nich szklanek i talerzy. Tak jak staliśmy, w bieliźnie, na bosaka pobiegliśmy wraz z mężem do sypialni syna. Zabraliśmy na ręce na pół śpiącego dziesięciolatka. Stanęliśmy pod framugą drzwi osadzonych w ścianie nośnej, objęci we trójkę. Ziemia drżała, a te 142 sekundy wydawały się wiecznością. Słychać było krzyki sąsiadów i ogólne poruszenie na ulicy, bo mieszkańcy parterowych apartamentów wybiegli z domu.

Wreszcie wszystko ustało…

Co robić? Trzeba było pomyśleć o ewakuacji z domu. Mieszkamy na 2 piętrze i wiemy, że nie należy schodzić po schodach… one jako pierwsze są zniszczone podczas ruchów tektonicznych. Zaczęliśmy się ubierać, szukać kluczy od domu i samochodu, w rękach mieliśmy komórki, które zaczęły odbierać wiadomości whatsapp od przyjaciół, którzy tak jak my zostali wyrwani ze snu. Wszyscy chcieliśmy wiedzieć, gdzie było epicentrum i w jakim stopniu Richtera, bo to określało jakie jest zagrożenie dla naszego życia. Mój mąż poszukiwał informacji na internecie i w telewizji. Ja zaś dzwoniłam na komórkę córki, która była właśnie na obozie letnim… nie odbierała.

Kolejny wstrząs! Ponownie wszystko drżało, a my choć bardziej świadomi sytuacji wróciliśmy do najbezpieczniejszego punktu naszego mieszkania. Tym razem było to o wiele krótsze trzęsienie ziemi. Serce syna, wtulonego we mnie, biło niesamowicie. Znów wiadomości na whatsappie. Określono epicentrum jako Perugia, potem kto inny pisał o Rieti, aż w końcu Amatrice. Aplikacja na moim telefonie wskazywała mi miejsce oddalone od nas w linii prostej o 50 km. Blisko!!! i Aż 6 stopień w skali Richtera.

Córka nadal nie odbierała komórki. Napisałam wiadomość do opiekuna, który natychmiast odpisał, że odczuli oni tylko lekkie drżenie i wszyscy śpią. Byłam spokojna…. a tu ponowny wstrząs i tak było do 6 rano.

Słońce zaczęło wschodzić i zaczęliśmy robić inspekcję domu. Spadł ze ściany zegar, zbiła się szybka, wypadła bateria i czas zatrzymał się o 3:38. Powypadały świece z kandelabra, spadła sterta dokumentów z biurka, ale ściany nie poniosły żadnych szkód.

Największy strach był w ciągu tych 3 godzin kiedy to odczuliśmy 20 wstrząsów.

Procedurę znamy na pamięć, wiemy która ściana nośna i pod nią stajemy. Kolejne noce śpimy ubrani z plecakiem przy drzwiach, a w nim kluczyki do samochodu, pieniądze, latarka, woda, ładowarka do komórki. W samochodzie poduszki i koce.

Nie jesteśmy typami ludzi co panikują. Wiemy, że nasz dom jest zbudowany wg przepisów, antysejsmiczny. Naszym zadaniem jest tylko uspokoić dzieci i zachować zimną krew. Staramy się być jak najwięcej poza domem. Wczoraj pojechaliśmy nad morze, bo im dalej od epicentrum tym lepiej.

Nie znamy dnia i godziny, kiedy wystąpią trzęsienia. Teraz już nie możemy przywrócić do życia nikogo. Możemy jednak pomóc ofiarom tragedii, które zostały bez dachu. Oto informacja jak to zrobić. Tu możecie poczytać co ma z tym wspólnego makaron.

La terra trema e purtroppo anche questo è il lato dell’Italia. Sono 16 anni che abito su questa terra che vibra. Le mie prime esperienze ho descritto qui.

Questa volta è la terza notte che non dormiamo ma vigiliamo.

Il 24 Agosto alle 3:36 siamo stati svegliati dal letto che vibrava, dal suono degli oggetti che cadevano, armadi che si aprivano, saltellanti bicchieri e piatti. Cosi come stavamo, nel intimo, a piedi scalzi abbiamo corso insieme al mio marito nella camera da letto del figlio. Quel bambino di 10 anni abbiamo preso in braccio mezzo addormentato. Ci siamo riparati nel vano di una porta inserita in un muro “maestro” abbracciati tutti e tre. La terra tremava e queste 142 secondi sembravano un’eternità. Sentivamo le urla dei vicini e le persone in strada, perché gli abitanti del piano terra sono usciti fuori dagli loro appartamenti.

Finalmente tutto si è calmato…

Cosa fare? Bisognava pensare alla evacuazione da casa. Abitiamo al secondo piano e sapiamo che non si possono scendere le scale durante il sisma. Velocemente abbiamo cominciato di vestirsi, cercare le chiavi della macchina e di casa, in mano avevamo i cellulari che ricevevano i messaggi degli amici che come noi sono stati svegliati al improvviso. Tutti volevamo sapere dove è stato l’epicentro e di quale grado nella scala di Richter, questo permetteva di stabilire la gravità e il rischio per la nostra vita. Il mio marito cercava le notizie su internet e in televisione. Io invece chiamavo al cellulare la mia figlia che stava a campo scuola… e non rispondeva.

Un altra scossa! Di nuovo tutto ha tremato e noi un po’ più consapevoli di quello che succedeva siamo tornati al punto più sicuro del nostro appartamento. Questa volta il terremoto non ha durato a lungo. Il cuore di mio figlio che si è aggrappato a me, batteva incolmabile. Arrivavano altri messaggi su whatsapp. L’epicentro è stato individuato prima intorno Prugia, poi qualcun altro ha scritto Rieti, in fine Amatrice. L’applicazione dei terremoti del mio cellulare mi ha indicato 50 km in linea d’aria. Vicinissimo!!!   La forza è stata 6 in scala Richter.

La mia figlia continuava a non rispondere al cellulare. Ho scritto il messaggio al educatore che subito mi ha risposto, che hanno sentito la piccola vibrazione ma tutti dormono. Stavo più tranquilla… quando è arrivata un’altra botta …e cosi fino le 6 del mattino.

Sorgeva il sole quando abbiamo cominciato l’ispezione della casa. È caduto l’orologio dalla parete, si è rotto il vetro, saltata fuori la pila e il tempo si è fermato alle 3:38. Sono cadute le candele dal candelabro, sono caduti i documenti dalla scrivania, ma le pareti sono rimaste intatte.

La peggior paura abbiamo sentita in queste 3 ore dove quando abbiamo sentito circa 20 scosse.

La procedura conosciamo a memoria, sapiamo quale la parete portante e li ci rifugiamo. Prossime notti dormiamo vestiti con lo zaino di sopravvivenza alla porta con dentro: chiavi della macchina, soldi, torcia, acqua, caricatori. Nella macchina cuscini e plaid. Non siamo persone che vanno nel panico. Sappiamo che la nostra casa è costruita bene secondo le leggi, antisismica. Il nostro compito è solo calmare i figli e avere il sangue freddo. Cerchiamo di stare fuori casa più possibile. Ieri siamo andati al mare, per non pensarci e stare lontani dal epicentro.

Non conosciamo ne l’ora ne il giorno quando accade il prossimo terremoto. Non possiamo far tornare in vita nessuno. Posiamo invece aiutare alle vittime della tragedia che sono rimasti senza tetto. Qui l’informazione cosa centra la pasta. Ecco l’informazione come possiamo farlo.

 

 

 

Annunci

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione / Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione / Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione / Modifica )

Google+ photo

Stai commentando usando il tuo account Google+. Chiudi sessione / Modifica )

Connessione a %s...