Mglistopad Babci Tereski. Nebiovembre di Nonna Teresa.

Listopad to jeden z najbardziej ponurych miesięcy w roku.

Przede wszystkim leje!

Jednak najbardziej zaskakujące są mgły.

Obudziłam się ostatnio, a tu taki widok z okna, że aż nie mogłam się powstrzymać, żeby nie sfotografować.

Co za tym idzie, to nie tylko piękny krajobraz, ale coś, co u mojej mamy wywołuje tragikomiczne wspomnienia.

Otóż któregoś dnia moja mama zakończyła swój pobyt tu, u mnie we Woszech, i musieliśmy, niestety, się rozstać. Lot powrotny do domu miała z lotniska w Forli, w Emilli Romanii. Lotnisko malutkie, ale obrotne. Całą rodziną czekaliśmy aż otworzą okienko i zaczną przyjmować bagaże do odprawy, ale już na autostradzie napotkaliśmy mgłę, więc nasze obawy, że odwołają lot zaczęły narastać. Udało się! Dwie walizki z lekkim nadbagażem zostały oddane. Teraz tylko bramki kontrolne i nasza babcia Tereska będzie mogła usiąść w samolocie. Wylot był prawie przed północą i dzieciaki zaczęły nam powoli zasypiać, kiedy to kontrola bagażu podręcznego dopiero się zaczęła. Moja mama patrząc na biedne wnuki dała nam błogosławieństwo na powrót do domu. Kazała nam nie czekać na odlot samolotu, bo do domu mieliśmy dwie godziny drogi, a ona była już jedną nogą w Polsce. Pożegnaliśmy się i we mgle odjechaliśmy! Po pół godzinie mama zadzwoniła, że lot został odwołany. Zapewniłam ją, że wracamy … na co ona, że nie ma potrzeby. Po włosku świetnie się dogadała z obsługą lotniska i załatwiła sobie nocleg w hotelu i jutro rano odlatuje innym samolotem. Zaskoczyła nas kompletnie. Moja mama, obrotna babeczka po 60-tce, zagadała i załatwiła przebukowanie biletu na drugi dzień, w samolocie, w którym zostało kilka wolnych miejsc. Autokarem odstawiono wielu pasażerów do hotelu, rano zjedli śniadanko i modlili się tylko, żeby przeklęta mgła odeszła w siną dal.

A Wy mieliście jakieś przygody we mgle?

Il Novembre è uno dei mesi più grigi del anno.

Sopratutto piovoso!

Invece le nebbie sono molto sorprendenti. Mi sono svegliata un giorno e guardate che ho visto dalla finestra, non ho potuto resistere per non fare le foto.

Oltre questo non è solo una bella vista, ma qualcosa che fa tornare in mente della mia mamma i ricordi tragicomici.

Un bel giorno, la mia mamma ha finito la sua visita da noi qui in Italia e ci dovevamo separare. Il volo di ritorno aveva dal aeroporto di Forlì in Emilia Romania. L’aeroporto piccolo ma in gamba. Con tutta la famiglia aspettavamo l’apertura dello sportello per imbarchi per depositare i bagagli, ma visto che già in superstrada abbiamo incontrato i banchi di nebbia, allora eravamo molto preoccupati e spaventati che il volo sarà cancellato. Andata bene! Due valigie con un leggero sovrappeso ci hanno abbandonato. Sono rimasti solo i metal detector da passare e la nonna Teresa poteva mettersi comoda nel aereo. La partenza era prevista poco prima di mezzanotte e i bambini cominciavano di addormentarsi lentamente quando il controllo di bagagli a mano hanno appena cominciato. La mia mamma guardando i poveri nipoti ci ha dato la benedizione per prendere la strada del ritorno. Ci ha chiesto di non aspettare il decollo perché ci aspettavano ancora due ore di viaggio e lei stava già con una gamba in Polonia. Ci siamo salutati e nella nebbia siamo partiti! Dopo mezz’ora la mamma mi ha chiamato che il volo è stato annullato. Lo assicurata che torniamo a riprenderla… ma lei mi ha fermato, che non c’era bisogno. Ha parlato in italiano con il personale del aeroporto e si è assicurata una notte nel albergo e per il giorno dopo un volo a casa con un altro aereo. La mia mamma, la donna arzilla di 60 anni, ha fatto due chiacchiere e ha cambiato il volo per il successivo, nel aereo dove rimasto qualche posto libero. Con il pullman hanno spostato parecchi passeggeri nel albergo, questi la mattina hanno fatto la colazione e hanno solo pregato di non vedere la nebbia più.

E voi avete avuto qualche avventura nella nebbia?

2014-11-11-6251 2014-11-11-6252 10696331_10203190055932119_1653690004298724168_n 10672337_10203190056692138_7995135825374409427_n 10670223_10203190059052197_7352105076050647115_n 10392476_10203190061412256_3007010084460093726_n 10157129_10203190061012246_5989620124458863450_n 560194_10203190059372205_790297449710653376_n 64393_10203190058212176_1610316595717986839_n2014-11-11-6255 2014-11-11-6253 2014-11-11-6256 2014-11-11-6254 2014-11-11-6258 2014-11-11-6257

Annunci

17 thoughts on “Mglistopad Babci Tereski. Nebiovembre di Nonna Teresa.

  1. Tak i to na tym samym lotnisku! Najpierw wylądowałam nie tam, gdzie trzeba, bo w Rimini zamiast w Forli (po dwóch nieudanych podejściach do lądowania w Forli – większość pasażerów była już zielona ze strachu, bo to była jesień 2010). To się zdziwili znajomi, którzy mieli mnie odebrać.
    A w drodze powrotnej pierwszy raz w życiu wybrałam się na lotnisko za późno. Pędziliśmy samochodem w gęstym mleku – rozbłysk flesza autoveloxu robi w takich warunkach piorunujące wrażenie. Ale zdjęcia muszą wychodzić kiepskie, bo znajomi nigdy tego mandatu nie dostali. Wpadłam na lotnisko dokładnie w godzinie planowanego odlotu. Lot na szczęście był odwołany i załapałam się bezpośrednio na przebukowywanie biletów.

    Mi piace

  2. Byc moze! Ja latalam Wizzairem to zawsze mial opoznienie, slonce, deszcz czy mgla. Odkad latam Ryanairem bylam wrecz zalamana ich punktualnoscia, bo potrzebne mi bylo opoznienie, ale to dluga przygoda do opowiedzenia.

    Mi piace

  3. Niesamowite! Aż niedowierzałam, że można mieć taki widok z okna. Też mieszkam na górce, ale to co znajduje się pod nią, to szkoła, od września do czerwca żyjemy w rytmie dzwonka na przerwę 😉 Ale okolica cudna, mój mąż podobnie jak Twój musi mieć przestrzeń. A ja samochód do centrum 🙂

    Mi piace

  4. Moge cos nie na temat? Jestem na etapie cwiczenia koncowek w regularnej odmianie czasownikow – I, II, III koniugacja. W ksiazce Umbero Eco widze takie zdanie: “Credono che tutto il mondo parli francese”. Niby zrozumiale: Wierza ze caly swiat mowi po francusku. Ale zaraz. Parlare to pierwsza koniugacja i “il mondo” jako trzecia osoba powinien miec koncowke -A, PARLA a nie PARLI. Blad drukarski, czy jeszcze cos o czym nie wiem?

    Mi piace

  5. To coś, na co jeszcze przyjdzie czas. 🙂
    W książce Umberto Eco użył congiuntivo, czyli tzw. trybu łączącego. Występuje on m.in. w zdaniach zaczynających się od “che” wyrażających wątpliwość, życzenie, pragnienie, żądanie, subiektywną opinię. Są jego 4 rodzaje, tutaj mamy do czynienia z congiuntivo presente.

    Liked by 1 persona

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione / Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione / Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione / Modifica )

Google+ photo

Stai commentando usando il tuo account Google+. Chiudi sessione / Modifica )

Connessione a %s...