Insekty i nie tylko. Insetti e non solo

tegenaria_atrica_large

 

Insekty i nie tylko.

Nie ma to jak robactwo wszelkiego typu. W Polsce i we Włoszech mamy muchy, komary, osy i pająki. Wiadomo, nic nowego! Znów wyjdzie ze mnie „miejski szczur”, nieprzyzwyczajony do pewnych zjawisk, ale cóż ja mogę poradzić, że mieszkałam w bloku na ósmym pietrze, gdzie czasem zajrzał jakiś pajączek, a wiosną tylko jaskółka dziergała sobie gniazdko w moim oknie.

Już podczas pierwszych wizyt na ziemi włoskiej „zabłysnęłam” odwagą do insektów. Szłam kiedyś spać, a tu na suficie siedzi taki wielki kosmaty pająk. Jak tu oczy zamknąć? Kapcia bym wzięła i trzasnęła to „bydle”, ale za wysoko. Włoski mój był wtedy zerowy, no i jak tu wytłumaczyć przyszłym teściom, że mi szczotka potrzebna, żeby się go pozbyć??? Zaczęłam tłumaczyć na migi, że pająk wielki, ale nikt mnie nie rozumiał. Wpadłam na genialny pomysł, wynalazłam uniwersalne słowo: tarantula! Teściowa przerażona biegiem ze szczotką do mojej sypialni. Myślę sobie: oooo… nareszcie mnie zrozumieli. A gdzie tam!?Teściowa w śmiech i do dziś się ze mnie śmieją, że pajączka się bałam, a ja tylko wyolbrzymiłam sytuację, żeby go ubić.

Istnieją też i inne „cuda natury”, których nie znałam. Właśnie w tym jesiennym okresie królują w domach zielone robale. Jest to rodzaj latającego żuczka, zwanego tu śmierdzielem. Wystarczy go dotknąć, a zapachu nie zapomnisz na całe życie. Opłaca się go wziąć na gazetę i wyrzucić za okno. Starzejąc się, zmienia kolor z zielonego na brązowy, jak liść. Jak lata to bzyczy jak bąk, przeważnie wieczorem leci w stronę światła. Nie cierpię tych robaków, bo lgną do wywieszonego prania. Włażą nawet do kieszeni, w mankiety, gdzie się da i znajdujesz je dopiero prasując, jak zacznie śmierdzieć. Wydaje mi się, że w kreskówce o pszczółce Mai był taki jej znajomek, co tak śmierdział i wszyscy uciekali.

W maju zaś, odkryłam kolejne „nienawistne” istoty. Czerwone mini pajączki. Opanowują mi balkon przez jakieś dwa – trzy tygodnie. Jest to chodzący atrament. Nie robi Ci niby krzywdy. Jak je zobaczyłam po raz pierwszy to myślałam, że mi się w oczach mieni, ruszała się cała podłoga balkonu. Wychowane to stworzenia, bo do domu nie wchodzą. Jestem tylko ich niewolnicą, bo w tym okresie nie mogę wywiesić prania. Jak tylko się je dotknie to plamią na czerwono i nawet ponowne pranie nie pomaga.

Nie wspomnę już o skorpionikach 3-4 centymetrowych. Wchodzą do domu jak do swojego. Siedzą na ścianach lub na podłodze. Widziałam ich ze dwa na rok, ale tu terapia jest łatwa: kapciem go i po wszystkim.

Nietoperze, to też była dla mnie nowość. Wpadają do domu i wyjścia nie mogą znaleźć. Ja rozumiem, że są przerażone, ale ja jeszcze bardziej. Staram się ich pozbyć jak najszybciej, bo latają jak opętane i zranionymi skrzydłami brudzą ściany.

A! Najlepiej było jak któregoś dnia, wchodzę do sypialni, a tam się coś rusza. Lato było, okna pootwierane zostawiłam, ale nie spodziewałam się gości pod moim łóżkiem. Patrzę, a to gołąb. Hałasu narobiłam łudząc się, że balkonem wszedł to balkonem wyjdzie przestraszony. A gdzie tam? On na pokoje zasuwa wolnym krokiem i wcale się mnie nie boi. Bezczelny se myślę. Wkurzył mnie. Z pomocą mi przyszła mama, założyła mu karton na łeb i wygoniła za okno. Myślicie, że to koniec? Budzę się rano a tu grucha mi coś nad uchem. Kolega wrócił i chyba se gniazdo pod moim łóżkiem zaczął wić. Zapakowałyśmy go z mamą w karton i znów na balkonie wylądował. Tak z kilka dni walczyłam, aż go wsadziłam w bagażnik i wywiozłam nad morze. Zagwarantowałam mu kolonie letnie 🙂 one way ticket!

Takie to są moje przygody z fauną Italii.

Insetti e non soloNon c’è niente di più orrendo come i vermi di ogni genere. Sia in Polonia che in Italia abbiamo le mosche, le zanzare, le vespe e i ragni. Non è una novità! Di nuovo verrà fuori, che sono “topo di città”, non abituata a certe cose, ma che cosa ci posso fare, che abitavo in un palazzo, al ottavo piano, dove ogni tanto veniva qualche ragnetto, oppure a primavera arrivava qualche rondinella per fare il nido nella finestra.

Durante le mie prime visite in terra italiana “sono diventata famosa” per il mio coraggio. Mi stavo mettendo a letto, quando ho visto sul soffitto un ragno grande e peloso. Non potevo chiudere gli occhi come se fosse niente. Prenderei una ciabatta, per ammazzare la bestia, ma stava troppo in alto. Al epoca il mio italiano era scarso e non sapevo: come spiegare ai futuri suoceri, che mi serve la scopa per levarlo???? A gesti cercavo di spiegare, che c’è ragno grande, ma nessuno mi capiva. Ho avuto un’idea geniale, ho trovato una parola universale: tarantola! La suocera di corsa con la scopa andata nella camera da letto mia. Ho pensato: ooo… finalmente mi hanno capita. Ma che!? La suocera si è messa a ridere e ride ancora, che avevo paura di un ragnetto, ma io solamente ho esagerato per ottenere risultato, uccidere il ragno.

Esistono anche altre “meraviglie della natura “, che non conoscevo. Proprio in questo periodo autunnale regnano a casa gli insetti verdi. E una specie di cimice volante, chiamata puzzola. Basta toccarla e la puzza non te la scorderai per tutta la vita. Conviene prenderla con il giornale e buttare fuori dalla finestra. Invecchiando questa cambia colore da verde a marrone, come la foglia. Quando vola sembra un calabrone, quando è buio va verso la luce. Non sopporto questi insetti perché si incastrano nei panni stesi appena lavati. Entrano per fino nelle tasche, nelle maniche, dove si può e li trovi stirando la roba, quando senti proprio la puzza. Mi sembra che nel cartone animato di ape Maja, c’era uno dei suoi amici, che puzzava cosi tanto che tutti scappavano via.

A maggio invece ho scoperto “insopportabili” creature. Piccolissimi ragnetti rossi. Invadono la mia terrazza per due – tre settimane. E’ un inchiostro camminante. Apparentemente non ti fanno niente di male. Quando li ho visti la prima volta pensavo che non mi funziona la vista, si muoveva tutto il pavimento del balcone. Però, sono le creature educate, a casa non entrano. Sono purtroppo la loro schiava, perché non posso stendere i panni in questo periodo. Appena toccate, lasciano la macchia rossa e non aiuta nemmeno il prossimo lavaggio.

Non è parliamo dei scorpioncini di 3-4 centimetri. Entrano a casa come se fosse la loro. Si sistemano sulle pareti o sui pavimenti. Capitano forse due al anno, ma qui la terapia è semplice: ciabatta e via.

Pipistrelli, anche questi è stata una novità per me. Ti entrano a casa volando e non riconoscono la uscita. Posso capire che sono spaventati, ma anch’io. Cerco di cacciarli via prima possibile, perché volano impazzite e con le ali ferite mi sporcano le pareti.

A! Questa si che bella, quando un giorno sono entrata in camera da letto, sentivo che si muoveva qualcosa. Era d’estate, tutte le finestre aperte, ma non mi aspettavo un ospite sotto il letto. Era un piccione. Ho cercato di fare rumore per spaventarlo, cosi se ne andava dalla finestra della terrazza. Ma che, quando mai? Fichissimo, con passo tranquillo ha cambiato la direzione e se ne andato per le camere, in salotto a dirittura con nonchalance, non aveva paura per niente. Arrogante! Mi ha incavolato! Mi ha aiutato la mamma, lo ha sorpreso con un scatolone, ha infilato da sopra e ha trasportato fuori dalla finestra. Pensate che ha imparato la lezione, che finita qui? Mi sveglio la mattina dopo e sento qualcuno che tuba. Il mio “amichetto” è tornato come se fosse niente per fare il nido sotto il nostro letto. Di nuovo lo abbiamo inserito nella scatola e gentilmente abbandonato di fuori. Cosi andavamo per qualche giorno, finché non ha esaurito la mia pazienza, lo messo nel portabagagli e ho portato via, al mare. Ha avuto le vacanze estive garantite 🙂 one way ticket!

Ecco le mie avventure con la fauna d’Italia.

 

piccione

 

2 ragnetti rossi 2pipistrello-calabrone3055968751_b3d4f0c734cimice-verde

Annunci

7 thoughts on “Insekty i nie tylko. Insetti e non solo

  1. Però, sii sincera! Dillo che ti diverti a fare la “cacciatrice” in Italia!!! :))

    Il giorno 14 ottobre 2013 13:47, I love ITaly

    Mi piace

  2. “Come cagare in testa agli umani in sole 12 lezioni” – questo è il titolo del libro. Molti di noi non hanno bisogno di aiuto di piccione. 🙂

    Mi piace

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione / Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione / Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione / Modifica )

Google+ photo

Stai commentando usando il tuo account Google+. Chiudi sessione / Modifica )

Connessione a %s...